Mateusz Gapinski – raport październik 2014

Najczestsze pytaniem, ktore slysze od polskich znajomych brzmi: “Jak wyglada amerykanska szkola?”.
Uznalem, ze kazdy oczekujacy wyczerpujacej wypowiedzi bedzie ogromnie nieusatysfakcjonowany z moich krotkich opisow, bo w gruncie rzeczy, uczac sie juz dwa miesiace, wydawalo mi sie, ze TC West High School, to szkola jak kazda inna. Wielce sie pomylilem, bowiem jest, o czym opowiadac. Dlatego postanowilem, ze ten raport skupie na zyciu szkolnym, ubiore swoja czarna kurtke i zabawie sie w rasowego dziennikarza…

 

Kto organizuje przedstawienia? Kto oglasza mecze i wywiesza plakaty? Kto sprzedaje koszulki z lokalna druzyna “Tytanow”? – tzw. SZKOLNY SENAT.
Jego dzialalnosc stanowi osobno oceniany przedmiot, wiec aktywnosc i kreatywnosc jest obowiazkowa. “Senatorzy” spotykaja sie codziennie na czwartej godzinie lekcyjnej, a ich meetingi przypominaja zebrania Rotary – jest drewniany mlotek, lunch i wazne sprawy do omowienia ;). Mialem szczescie, bo moj znajomy tenisista jest zaangazowany w ten projekt, od dluzszego czasu, wiec zgodzil sie oprowadzic mnie po zakamarkach zarzadu. Kazdy wolontariusz wlasnorecznie opracowuje swoje zadanie, czyli podczas zgromadzenia wychodzi z pomyslem np. grupowego wyjscia na mecz, spopularyzowania miesiaca walki z rakiem, szkolnego balu. Wszystkie szczegoly wydazenia, uwzgledniajac czas rozpoczecia, trwania, miejsce, haslo reklamowe, potrzebne srodki i ewentualne zyski, spisuje na specjalnie przygotowanej karcie, ktora trafia w rece nauczyciela. Ten jesli pomysl w jego oczach jest realny, daje swoj podpis, a karta laduje w wypchanym po brzegi archiwum i oczywiscie w mail-box’ie samego dyrektora. To on, po dokladnym przestudiowaniu, podejmuje ostateczna decyzje o jej realizacji. Bez jego pieczeci nic nie ma prawa samodzielnie powstac, ale on zwykle zgadza z pomyslami uczniow. Wtedy event zostaje opieczetowany w kalendarzu, a plastycy juz mysla nad plakatami, ktore rozwiesza w glownym cholu, na korytarzach, drzwiach (nawet od lazienki).
Czy dzialalnosc Senatu jest skuteczna? O tak! Dzieki niemu szkola tetni zyciem kolejnych unikatowych wydarzen. Kto nieczulby sie zaskoczony widzac na korytarzu demonstracje wiszacych na linach akrobatow, ze szkolnego kola cyrkowego na pare godzin przed ich wystepem? Kogo nie rozweselilby Dzien Oblesnych Swetrow? Kto nieczulby ekscytacji na wiesc o nadchodzacych wyborach krola i krolowej jesiennego balu? – to wszystko ich zasluga.

 

Grzechem jest nie wspomniec o Traverse City Titians – druzynie footballowej! Wszyscy ja uwielbiaja! Dziewczyny, chlopacy – bez znaczenia. Poki sezon trwa, trybuny “ Thirlby Field Stadium ” sa pelne. Podczas mojego pierwszego spotkania na zywo deszcz, doslownie, lal jak z cedra, lecz to nie wystarczylo, by poslac oddadych kibicow do domu! Nic dziwnego, ze, jak juz wczesniej zamiescilem “Ameryka ma bzika”. Atmosfera gry jest niemal uzalezniajaca. Sam sport, choc dla niektorych brutalny, niebezpiecznie kolizyjny, dla mnie jest swietnym sposobem na relaksacje. Musze przyznac, ze chodze na kazdy mecz. Kolosalne upadki, cheerleaderki, maszerujacy zespol, hot-dogi i mozliwosc zostawienia na boisku emocji z calego tygodnia przy dopingujacych przyspiewkach – cytuje (dla wtajemniczonych) : “Zyc, nie umierac!” 😉

 

Szkola jest mieszanka multi-kulturowa. Wspomniane w poprzednim raporcie godziny wychowawcze zostaly specjanie dobrane by skupic wszystkich wymiencow bioracych udzial w roznych programach. Grupka ok. 12 osob sklada sie z uczniow z Niemiec, Francji, Wloch, Szwajcarii, Finlandii, Szwecji, Kolumbii, Chile, Tajlandii, Chin i rzecz jasna Polski ;). To tyle jezeli chodzi o wymiany roczne, bowiem TC West podpisalo specjalne, wieloletnie kontrakty z kilkoma chinskimi liceami, pozwalajace im pelnoprawnie ukonczyc szkole. Po zdaniu tzw. Diplomy, automatycznie przydzielani sa College’ow na wybrany kierunek. Ich liczebnosc w szkole jest calkiem duza, bo mozna ich spotkac na kazdym korytarzu.

Pewnego dnia wszyscy uczestnicy naszych Advisory Classes zostali zaproszeni na specjane zajecia socjologiczne, jako glowna atrakcja. W gruncie rzeczy przypominalo to telewizyjny wywiad przed loza prasowa. Presje dodatkowo spotegowala obecnosc zaciekawionego dyrektora, ktory jak sie okazalo jest stuprocentowym Wlochem.
Ludzi najbardziej interesowal szok kulturowy i roznice pomiedzy Stanami Zjednoczonymi, a poszczegolnymi krajami. Nie zabraklo pytan o nasze opinie na temat Amerykanskich narodowych sportow i przysmakow ;). Meeting zakonczylismy kosztowaniem jednego z nich – paczkow z charakterystyczna dziura w srodku, co pograzylo moje marzenia sprobowania kazdego z nich. Dlaczego? Po prostu jest ich za duzo :D.

 

W Michigan mamy jesien, wiec konczy sie sezon tenisowy, ktory z pewnoscia moge uznac za niebywale udany, a wraz z nim podroze. Najmilej wspomninam trase numer M47, ciagnaca sie przez niebotyczne wzgorze z ktorego wierzcholka roztacza sie widok na zmieniajacy kolor las i inne rownie rozlegle pagorki, ledwo mieszczace sie w zasiegu wzroku.

1

2Niechcialbym abyscie mysleli, ze ubarwiam moje tenisowe historie, dlatego ponizej z duma zamiescilem zdjecie bedace wycinkiem z jednej z gazet, mowiacej o sukcesach naszej druzyny, a pod spodem – wspolne zdjecie cale ekipy (ja to ten barczysty dwumetrowiec, piaty, od lewej, w rzedzie stojacym, co mam nadzieje, ze widac 😉 )

3

4

 

Na koniec jeszcze zaprezentuje wam zdjecia z weekendowego spaceru po Sleeping Bear Dunes – kultowych ruchomych wydmach na zachodnim polwyspie – spedzonego w towarzystwie Natalii z Kolumbii, jej host taty, Shaun’a oraz jego syna – Kyle’a.

Pierwsze zdjecie to potocznie zwana “Devil’s Bowl” z widokiem na okoliczne jeziora, a drugie to “The Big Bear” – piaszczyste wzniesienie, prowadzace do jeziora. Wierzcie mi, zasluzylo na okreslenie “Big”. Wspinaczka pod gore trwa prawie trzydziesci minut!

 

 

5

 

6